Z jednej strony to przechowywanie i zabezpieczenie cyfrowych zasobów, z drugiej zaś ich atrakcyjne udostępnienie szerokiemu odbiorcy, który skorzystać może z nich wszędzie i o każdej porze. W przestrzeni internetowej znajdują się już niezliczone ilości legalnych cyfrowych materiałów przybliżających nam osiągnięcia życia kulturalnego. Warto po nie sięgać każdego dnia.

Digitalizacja to przenoszenie i zachowywanie w formie cyfrowej każdego rodzaju dóbr kultury. Dzięki Internetowi cyfrowo utrwalone książki, filmy czy muzyka docierają, przeważnie bezpłatnie, do każdej chętnej osoby, bez względu na miejsce zamieszkania czy zasobność portfela. Przez to kultura jest dziś ogólnodostępna i zdecydowanie wypełnia powierzoną jej misję kształtowania wrażliwości człowieka. Dla mnie zawsze była to przede wszystkim wyprawa do przeszłości, możliwość sięgnięcia po cenne archiwalne materiały, świadectwa dni minionych, ale też dowód sukcesów i spojrzenie na liczne historyczne wydarzenia zarejestrowane kamerą filmową czy na fotografiach. Dziś każdy inaczej i zgodnie z potrzebami odbyć może swoją podróż przez zdigitalizowane skarby kultury polskiej.

Zanim digitalizacja dóbr kultury zyskała wsparcie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego była wykonywana przez różne instytucje rządowe i pozarządowe. Nie mając scentralizowanych struktur, nabrały te działania dość swobodnego charakteru. Niedługo potem wraz z pieniędzmi z Unii Europejskiej projekty digitalizacji wsparło MKiDN. Działający od 2011 do 2015 roku Program Wieloletni Kultura+ do dyspozycji miał na digitalizację 120 milionów złotych, za które zrealizowano 187 projektów. Jego cel był opisany bardzo czytelnie: „ułatwienie dostępu do cyfrowych zasobów polskiego dziedzictwa kulturalnego za pośrednictwem Internetu, ze szczególnym uwzględnieniem mieszkańców wsi i małych miast”. Główne działania skupiły się wokół Narodowego Instytutu Audiowizualnego. Efektów tych prac możemy dziś doświadczyć sami przeglądając liczne zasoby dóbr kultury w Internecie. Wsparcie uzyskało ponad 80 instytucji m.in.: Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Instytut im. Jerzego Grotowskiego, Filmoteka Narodowa, Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, Archiwum Państwowe w Poznaniu, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie, Muzeum Sztuki w Łodzi, Książnica Podlaska w Białymstoku, Biblioteka Śląska w Katowicach, Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie, studia filmowe: TOR, Zebra i Kadr.

Wraz z końcem Programu Kultura+, otworzyły się kolejne możliwości. W pierwszych miesiącach 2015 roku Centrum Projektów Polska Cyfrowa na digitalizację zbiorów kultury miało do rozdysponowania około 400 mln złotych. Specjalny Program Operacyjny rozpisany został na lata 2014-2020, a ze środków tych wkrótce rozpocznie się m.in. wdrażanie projektu digitalizacji filmów ze zbiorów Filmoteki Narodowej w Warszawie. Przed polską kulturą wiele jeszcze materiałów, które powinny przybrać cyfrową jakość.

Spójrzmy na dzisiejszy obraz zdigitalizowanej kultury. W Internecie jest już mnóstwo interesujących bezpłatnych inicjatyw umożliwiających sięganie po cyfrowo zachowane dzieła z różnych dziedzin sztuki. Łódzka Szkoła Filmowa pokazuje etiudy swoich studentów, jest spora oferta propozycji dla młodych widzów, a pierwsze swoje materiały od kilku miesięcy prezentuje Polska Kronika Filmowa. Powszechnie znane są kanały YouTube prezentujące klasykę polskiego kina. Studio filmowe TOR pochwalić może się niemal 56 tysiącami subskrybentów, którzy do wyboru mają 177 filmów. Ich „Podwójne życie Weroniki” obejrzało już niemal 750 tysięcy widzów, a „Rejs” zbliża się do pół miliona odsłon. Studio Filmowe Kadr posiada niemal 92 tysiące subskrybentów, a na YouTube obecnie prezentuje 194 filmy, w tym wiele zrekonstruowanych cyfrowo. Pochodzącego stamtąd „Wielkiego Szu” obejrzało już ponad 1 milion widzów, „Kogel Mogel” przekroczył 2 miliony odsłon, a „Nie lubię poniedziałku” zbliża się do 1,5 miliona. Imponujące liczby, świadczące o zainteresowaniu polską klasyką w wersji zdigitalizowanej.

Popularne polskie filmy to tylko niewielka część ogólnodostępnych cyfrowych dóbr kultury. Chcąc sięgnąć po znacznie poważniejsze obszary działań naszych artystów koniecznie trzeba odwiedzić Ninatekę (www.ninateka.pl), serwis stworzony przez Narodowy Instytut Audiowizualny. Dziś w jej zasobach znajduje się ponad 5800 pozycji, z czego aż 98 procent to dzieła bezpłatne. Ninateka obok filmów (długich, krótkich, animowanych, eksperymentalnych i in.), prezentuje też dokonania polskich artystów pracujących w obszarze teatru, muzyki, sztuki, literatury. To nie tylko ruchome obrazy, ale też zapisy dźwiękowe. Można tam znaleźć wielkie zbiory publicystyki z m.in. reportażami, rozmowami, audycjami radiowymi, debatami i konferencjami, traktujące o historii i polityce. Nie brakuje tutaj materiałów przeznaczonych dla osób z dysfunkcjami wzroku i słuchu. W ostatnich dniach zaprezentowano zrekonstruowaną cyfrowo „Umarłą klasę. Seans Tadeusza Kantora w filmowym zapisie Andrzeja Wajdy”. Jedno z najnowszych osiągnięć NInA pojawi się w przestrzeni internetowej 16 grudnia. Kolekcja teatralna będzie pierwszą w Polsce bazą słuchowisk i spektakli pochodzących ze zbiorów Teatru Telewizji i Teatru Polskiego Radia (dostępne będą m.in. słynne wydarzenia rejestrowane „na żywo”). Prace nad tym projektem trwały dwa lata. Ninateka jest sukcesywnie poszerzana, a każdego miesiąca do jej zasobów przybywa około 100 nowych materiałów. Udało się też sięgnąć po prywatne zbiory, które stworzyły archiwum dokumentujące codzienne życie. W trakcie trwania pięcioletniego programu wykonano niemal 28 milionów skanów. Zasoby Ninateki cieszą się sporym zainteresowaniem, odnotowywany jest systematyczny wzrost liczby użytkowników. Tylko w listopadzie 2015 roku zanotowano niemal 95 tysięcy unikalnych użytkowników i 150 tysięcy sesji, które zaowocowały blisko 400 tysiącami odsłon. Odbiorcy sięgają po kulturę przede wszystkim legalną, ucząc się takiego odbioru treści w Internecie.

Znaczące miejsce szerzące w naszym kraju dostęp do legalnych cyfrowych źródeł stworzyła Fundacja Legalna Kultura. Celem tego przedsięwzięcia jest uświadomienie odbiorcom jak ważne jest w erze cyfrowej korzystanie z dóbr kultury z legalnych źródeł. Na stronie internetowej www.legalnakultura.pl znaleźć można liczącą ponad 700 pozycji Bazę Legalnych Źródeł, z których znakomita część poddana została digitalizacji i dziś służy rozwojowi cyfrowej świadomości naszych rodaków. Legalna Kultura w swoich działaniach edukacyjnych przekonuje użytkowników Internetu do odważnego sięgania po liczne materiały, podkreślając ich legalną obecność w przestrzeni cyfrowej. Niestety wśród odbiorców kultury wciąż brakuje jeszcze nawyku – dobrych praktyk - korzystania z legalnych źródeł, dających dostęp do naprawdę bogatych zasobów: filmów, muzyki, audiobooków czy e-booków, które dzisiaj są już powszechnie dostępne. Wielu z tych zasobów nie było by, gdyby nie digitalizacja, która jako wierny sprzymierzeniec kultury, przygotowuje ją na spotkanie ze współczesnym odbiorcą. Legalnych źródeł w kulturze ciągle przybywa.

Obecnie liczące się ośrodki życia kulturalnego starają się zapisać i zdigitalizować swoje osiągnięcia, zdając sobie sprawę z wartości jakie niesie ze sobą technika cyfrowa. Jednym z takich niedawnych przykładów jest "(A)pollonia" Krzysztofa Warlikowskiego, która trafiła do zasobów Google Culture Institute i jest częścią projektu Performing Arts skupiającego ponad 60 najważniejszych scen artystycznych z 20 krajów. Swoje dokonania pokazują w Internecie Filharmonia Narodowa czy Opera Narodowa. Cieszą takie inicjatywy jak między innymi Bajkowisko.pl, pierwsza w Polsce wirtualna dziecięca audioteka. Nie ma więc wątpliwości, że kultura w wersji cyfrowej dostępna jest na wyciągnięcie ręki, dla każdego chętnego i bez znaczących ograniczeń.

Digitalizacja to ogromny obszar działań. Swoje zasoby przetwarzają do postaci cyfrowej lub już to uczyniły liczne biblioteki, muzea czy archiwa. Ich zeskanowane zbiory są obrabiane, konwertowane i udostępniane odbiorcom. Szukać ich należy na stronach internetowych instytucji. Małym problemem są na pewno te materiały, które nie mogą być prezentowane w Internecie z powodu przepisów prawa autorskiego. I na to jest jednak sposób. Trzeba bowiem sięgnąć po nie na terenie instytucji, która je przechowuje. Jeśli słowo globalizacja ma się nam kojarzyć pozytywnie, to używajmy go właśnie w kontekście dostępnych źródeł kultury zdigitalizowanej.

W czasach swobodnego dostępu do kultury, digitalizacja ma szczególne znaczenie, buduje bowiem świadomość istnienia legalnych źródeł i uczy bezpiecznego korzystania z tych zasobów. I choć kino, teatr czy sala koncertowa ciągle są pierwszymi polami eksploatacji dla dzieła sztuki, to dzięki wersji cyfrowej wcale już nie są jedynym sposobami dotarcia do odbiorcy. Ma to przełożenie szczególnie na miejsca odległe od wielkich aglomeracji, gdzie widzowie mają sposobność sięgnięcia po kulturę poprzez ekrany swoich mobilnych urządzeń. Odbiór dóbr kultury zmienia się wyraźnie we współczesnym świecie. Ekrany laptopów, tabletów czy telefonów stają się coraz mniejsze, ale przez to sięganie po kulturę staje się bardziej przystępne, a co za tym idzie popularniejsze.

Czy artysta pozbawiony przestrzeni teatru lub wielkiego ekranu kinowego powinien czuć się zagrożony? Jak będzie wyglądała jego przyszłość? Pozytywnym jest fakt, że popularność kin czy teatrów jest wciąż niepodważalna, że ciągle obcowanie z artystą na żywo lub dziełem na dużym ekranie ma swój urok i znaczenie. Zdigitalizowane obrazy mają jednak nieco inną wartość i inną rolę do spełnienia. Są zapisem naszej historii, znaczącym dowodem dokonań artystycznych. Dzisiejsza digitalizacja służyć będzie kolejnym pokoleniom i choć zapewne za dekadę i kolejne przybierze inny charakter, wiadomo już, że ten ważny krok na drodze do utrwalenia cyfrowego zapisu naszego dziedzictwa dokonuje się właśnie na naszych oczach.