Były reprezentant Polski, Mariusz Wlazły, mówi nam o drodze na sportowy szczyt i wstąpieniu do drużyny UNICEF.

Jakie to uczucie być członkiem drużyny, która zdobyła mistrzostwo świata?

Emocje, które towarzyszyły podczas całego turnieju były niesamowite. Z każdym spotkaniem nasz poziom adrenaliny i chęć zwycięstwa rosły w górę. Tygodnie niesamowitej pracy, jaką wykonaliśmy pozwalały nam myśleć pozytywnie. Każdy mecz MŚ rozkręcał nas i dawał większe poczucie naszej wartości. Wiedzieliśmy, że jeśli głęboko będziemy wierzyć w sukces przy bardzo dobrym przygotowaniu fizycznym on przyjdzie. Szczęście i euforia po wygranej nad Brazylią i Rosją jest nie do opisania. Po zdobyciu złotego medalu MŚ nastąpiło uczucie spełnienia. Część moich sportowych marzeń się po prostu spełniła i teraz mogłem osobiście doświadczyć tego zaszczytu będąc w drużynie, która jest najlepsza na świecie.

Droga na szczyt to ogromna praca nad sobą, swoimi słabościami. W jakim stopniu zaplecze techniczne, która zapewnia drużynie sponsor pomaga w osiągnięciu sukcesu?

W dzisiejszym świecie trudno jest osiągnąć najwyższy poziom sportowy bez odpowiedniej bazy treningowej, sztabu ludzi, którzy wykonują swoje obowiązki należycie, oraz sprzętu. Jeśli chcemy sięgać najwyższych celów, trzeba mieć niezbędne warunki, w których można podnosić swoje umiejętności, dlatego niezwykle ważne jest wsparcie sponsorów.

Po sukcesach polskiej reprezentacji z pewnością obserwowaliście zainteresowanie siatkówką wśród najmłodszych. Jak wygląda finansowanie szkółek siatkarskich?

Rzeczywiście siatkówka stała się jeszcze bardziej popularna. Bardzo to cieszy, ponieważ może się to przełożyć na wychowanie wielu kolejnych uzdolnionych sportowców. Siatkówka jest bardzo technicznym sportem i wymaga w początkowym etapie wiele pracy i cierpliwości. W Polsce odpowiedzialność za wyszkolenie młodzieży spoczywa na Polskim Związku Piłki Siatkowej. W dzisiejszych czasach funkcjonują także Siatkarskie Ośrodki Szkolne, które przy wsparciu rządu i samorządów pozwalają optymistycznie patrzeć w przyszłość. Jednak pochłania to strasznie dużo pieniędzy i są miejsca w Polsce, gdzie to szkolenie nie dociera, zwłaszcza w miejscowościach wiejskich. Wtedy inicjatywy podejmowane przez sportowców, kluby, fundacje i lokalnych miłośników dyscypliny trochę wypełniają tę lukę. Jednakże wymaga to wsparcia sponsorów. Często takie inicjatywy są wspierane z budżetów gmin bądź dotowane przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. W przypadku mojej fundacji inwestuję często własne pieniądze.

Jak ocenia Pan szanse Pana kolegów w Rio?

Mamy ogromny potencjał, który niejednokrotnie pokazaliśmy. Potrafimy wychodzić z sytuacji trudnych obronną ręką, sztab szkoleniowy posiada wysokie kwalifikacje, co bezpośrednio przekłada się na przygotowanie zespołu, i wreszcie mamy ogromne serce i determinacje do grania oraz odnoszenia zwycięstw. Uważam, że realne jest przywiezienie medalu z Rio.

Będzie Pan zachęcał swojego syna do pójścia w Pana ślady?

Moi synowie pójdą własnymi ścieżkami, ale jeśli któryś z nich postanowi zostać zawodowym sportowcem, będę go wspierał.

Co skłoniło Pana do wstąpienia do drużyny UNICEF?

Unicef pomaga ludziom w dramatycznych sytuacjach, skupiając się na pomocy humanitarnej dzieciom. Wystarczające argumenty, by być częścią tego zespołu. Ta organizacja naprawdę robi ogromną robotę i ja chcę być częścią tego przedsięwzięcia. Jeśli moja popularność ma się przełożyć na coś dobrego, to zawsze chętnie będę wspierał takie działania.